Przejdź do treści

Nowy system orzekania o niepełnosprawności. Co się zmieni i dlaczego osoby z niepełnosprawnościami są zaniepokojone?

Udostępnij wpis:

Polski system orzekania o niepełnosprawności od lat jest krytykowany jako przestarzały, rozproszony i niespójny. Rząd zapowiada gruntowną reformę. Ale wśród osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin narastają obawy – bo kierunek zmian nie jest jeszcze jasny, a dotychczasowe doświadczenia z oceną „samodzielności” nie napawają optymizmem.

Co planuje rząd?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje projekt w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego pod nazwą „Przebudowa modelu orzekania o niepełnosprawności oraz form wsparcia”. Jak informowałuje Łukasz Krasoń, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, projekt ma być pierwszym krokiem do stworzenia kompleksowego i zintegrowanego systemu orzekania.

Nowy model ma być oparty o Międzynarodową Klasyfikację Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia (ICF) i zgodny z Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. W planach jest też scalenie rozproszonych świadczeń – dziś osoba z niepełnosprawnością może być oceniana przez kilka różnych systemów: orzecznictwo powiatowych zespołów, ZUS, KRUS, komisje dla celów edukacyjnych. Każdy działa według własnych kryteriów.

Skąd obawy?

Największy niepokój budzi pytanie, na czym nowy system będzie opierał przyznawanie świadczeń. A konkretnie – czy kryterium „samodzielności” będzie odgrywać w nim kluczową rolę.

To nie jest abstrakcyjne pytanie. Już teraz, przy świadczeniu wspierającym, o prawie do wsparcia nie decyduje stopień niepełnosprawności, lecz liczba punktów w skali potrzeby wsparcia określana przez Wojewódzki Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności. I właśnie ta punktacja stała się źródłem głębokich frustracji.

Praktyka pokazuje, że osoba z przerwaniem rdzenia kręgowego, poruszająca się na wózku, ale mająca sprawne ręce – potrafi przygotować posiłek, zrobić zakupy, funkcjonować w domu – może otrzymać zbyt mało punktów, by zakwalifikować się do świadczenia wspierającego. Podobne obawy dotyczą osób niewidomych, które sprawnie poruszają się w codziennym życiu. Wysoka samodzielność w określonych czynnościach może oznaczać niskie wsparcie finansowe – nawet jeśli życie z niepełnosprawnością wiąże się z realnie wyższymi kosztami i ograniczeniami, których żaden test czynności dnia codziennego nie mierzy.

Co z dotychczasowymi stopniami niepełnosprawności?

To drugie kluczowe pytanie, na które rząd nie odpowiedział jeszcze wprost. Czy znane wszystkim kategorie – stopień lekki, umiarkowany, znaczny – zostaną zachowane, zmodyfikowane czy zastąpione zupełnie nowym systemem? Nie wiadomo. Projekt jest na etapie analiz i konsultacji, a konkretne rozwiązania dopiero mają zostać wypracowane.

To niepewność, która bezpośrednio dotyka miliony osób – bo od stopnia niepełnosprawności zależy dziś szereg uprawnień: pracowniczych, podatkowych, dostęp do różnych form wsparcia.

Czego oczekuje środowisko?

Reforma systemu orzekania jest potrzebna – to nie ulega wątpliwości. Obecny system jest skomplikowany, niespójny i często niesprawiedliwy. Ale kluczowe jest to, według jakiej filozofii zostanie zbudowany nowy.

Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, na którą powołuje się rząd, opiera się na modelu społecznym niepełnosprawności – czyli założeniu, że to nie stan zdrowia człowieka jest problemem, lecz bariery, które napotyka w otoczeniu. W tym modelu wsparcie powinno kompensować koszty i trudności wynikające z niepełnosprawności, a nie jedynie nagradzać niesamodzielność.

Środowisko osób z niepełnosprawnościami obserwuje prace rządu uważnie i czeka na konkretne propozycje. Na razie jest ich zbyt mało, żeby oceniać kierunek zmian – ale obawy są realne i uzasadnione.